Nie chodzi o „kiedy”, tylko o to, jak patrzysz na czynność: skończona, trwająca, czy połączona z teraźniejszością.
Nie wkuwaj listy A–Z — te czasowniki dzielą się na garść wzorców, które łatwo rozpoznać.
Angielski nie ma jednego „czasu przyszłego” — wybierasz formę zależnie od tego, czy to decyzja, plan, czy przewidywanie.
Angielskie pytanie i przeczenie prawie zawsze potrzebują operatora (do / does / did, be, have). Bez niego brzmią jak kalka.
Po jednym czasowniku idzie -ing, po innym bezokolicznik, a strona bierna przesuwa uwagę z wykonawcy na czynność.
Małe słówka, które dodają odcień: możliwość, obowiązek, rada, grzeczność. Po nich zawsze czasownik w formie podstawowej.
Cztery wzorce „jeśli…, to…”, od faktów zawsze prawdziwych po sytuacje czysto hipotetyczne. Klucz to czas w obu częściach.
Ile? i co bardziej? — słowa określające ilość i porównanie, w których najłatwiej o drobny błąd.
Trzy maleńkie słowa (albo ich brak), które mówią słuchaczowi, czy wie już, o co chodzi.
Najtrudniejsze do przetłumaczenia słowo w słowo. Łatwiej zapamiętać je w stałych parach z czasem i miejscem.
Zdania względne dopinają informację do rzeczownika — który zaimek użyć, zależy od tego, o czym mowa.
Czasownik + partykuła, które razem znaczą coś innego niż osobno. Sedno naturalnego angielskiego.
Słowa, które sklejają zdania w sensowną całość: powód, kontrast, skutek, kolejność.